Mazurska wieś mnie wydała, a metropolia skusiła. Kierując się w stronę światła nabawiłem się po drodze uzależnienia od gitarowych riffów i napojów z kofeiną, nie rezygnując przy tym z prowincjonalnej mentalności. W opozycji do Romana G. uparcie powtarzam, że Gombrowicz wielkim pisarzem był, dziewczętom najpiękniej w sukienkach, a swoboda muzycznych obyczajów wciąż oddycha (tyle, że leży pod respiratorem...)
Od poniedziałku do piątku: Dr Jekyll.
Wyposażony w najdłuższy w warszawskim anty-newsroomie mikrofon biegam i molestuję obywateli pytaniami, dzięki którym próbuję zrozumieć niezrozumiałe: dlaczego lewicowy Piłsudski jest idolem prawicy i gdzie jest II-ga linia stołecznego metra...
pozdr
Duno